Przeskocz do treści

Adwokat kościelny

Chciałbym, aby moja służba jako adwokat kościelny nie była tą, która czasem musi powiedzieć, że rozwód jest odpowiedzią. Moja skrzynka odbiorcza jest wypełniona e-mailami od chrześcijan bolesnych z powodu chorych i dysfunkcyjnych małżeństw, małżeństw kołysanych przez cudzołóstwo, uzależnienie, znęcanie się. Nawet przy niekończącym się cyklu bólu te problemy doprowadzają do małżeństwa, dobrzy chrześcijanie wszędzie dręczą się, w jaki sposób mogą porzucić małżeństwa, złamać śluby, zawieść Boga, który nienawidzi rozwodów. Pozostają znacznie dłużej niż powinny, dawno minęły punkt bezpieczeństwa. Większość chrześcijan zdecydowanie nie dostrzega konsekwencji, powagi decyzji. Kiedy zastanawiałem się nad słowami autora, zacząłem myśleć o tylu lekcjach, których Bóg nauczył mnie przez rozwód i podróż do uzdrowienia… podróż do odkupienia. Oto trzy rzeczy, które chcę Ci przekazać jako adwokat kościelny, abyś wiedział o rozwodzie.

Rozwód kościelny orzeczony przez adwokata kościelnego zawsze wiąże się z grzechem, ale sam rozwód nie zawsze jest grzechem. Mówiłem to już wiele razy: rozwód nie wymaga dwóch… rozwód orzeczony przez adwokata kościelnego wymaga tylko jednego zatwardziałego serca, aby zwrócić się przeciwko Bogu i przeciw jego ślubom. Jest sześć rzeczy, których Pan nienawidzi - nie, siedem rzeczy, których nienawidzi: wyniosłe oczy, kłamliwy język, ręce, które zabijają niewinnych, serce, które knuje zło, stopy, które czynią zło, fałszywy świadek, który wylewa kłamstwa, osoba, która sieje niezgodę w rodzinie. Przypowieści Salomona - Te rzeczy, których Bóg nienawidzi, są tak doskonałym opisem nadużyć, cudzołóstwa i uzależnień niszczących dzisiejsze rodziny chrześcijańskie. Te działania są tym, czego Bóg nienawidzi, które łamią Jego serce. Są to grzechy o strasznych konsekwencjach. Byłem uwięziony w dysfunkcyjnym małżeństwie, w którym kłamstwa były obfite (kłamliwy język), rozwijały się skruszone cudzołóstwo (stopy, które biegną w złym guście) i obfitowało w fałszywe oskarżenia (fałszywy świadek, który wylewa kłamstwa). Działania te siały wszelkiego rodzaju niezgody w naszej rodzinie.

Te działania były grzechami. Działania te doprowadziły do zniszczenia naszego małżeństwa. Działania te złamały ślub, przymierze, które zawarliśmy przed Bogiem i człowiekiem. Ale moja decyzja o wniesieniu rozwodu nie była grzechem; było to tylko potwierdzenie ślubów, które złamał mój mąż. To był legalny sposób na zakończenie naszego małżeństwa, małżeństwa, które zakończyło się wiele lat temu od ciągłego znęcania się i cudzołóstwa. Moja decyzja o wniesieniu rozwodu, którego udzielili adwokat kościelny, zapadła dopiero po latach intensywnej modlitwy, poszukiwania woli Bożej i pewności, że kazał mi odejść. Grzech doprowadził do naszego rozwodu, ale moja decyzja o legalnym zakończeniu małżeństwa nie była grzeszna.